Hej :)
Nie wiem czy zauważyliście, ale ludzie przechodzą do porządku dziennego z cierpieniem zwierząt, jak i z cierpieniem ludzi, tylko może w mniejszym stopniu. Ja przez około dwa tygodnie, chcąc czy nie chcąc, codziennie spotykałam się z tak owym i strasznie mnie to poruszyło. Wiadomo, nie możemy popadać w skrajności, ja przyznaję się, że niekiedy przesadzam, ale nie o tym dzisiaj. Istnieją takie grupy ludzi, którzy walczą o prawa zwierząt, ale stosunkowo jest ich niewiele w porównaniu do ilości rzeźni, cyrków, aquaparków, czy innych dla mnie niepotrzebnych instytucji.
Odkąd jestem weganką patrzę całkiem inaczej na otaczającą mnie rzeczywistość, przyznam się, że wcześniej bardzo często miałam stany depresyjne w których nic zupełnie nie miało sensu, koloru, ładu ani składu. Potrafiłam przesiedzieć cały dzień przed komputerem, tak naprawdę nie robiąc nic, ani za pomocą internetu wirtualnie, ani w rzeczywistości. Tak wyglądał mój wolny czas, byłam zmęczona, ospała, nie miałam ochoty na nic. Miałam same złe myśli, tak potrafiłam długi, długi czas... Obwiniałam siebie i innych ludzi za całe zło świata, zamiast wstać i zrobić coś, by było inaczej. Dla mnie jest, to stracony czas, stracony rozdział w moim życiu i bardzo go żałuję. Teraz moje myśli przybrały całkiem inny tor przejazdu, to jest niesamowite, a zarazem bardzo piękne. Nie ma nic na świecie piękniejszego niż sam on... Jest piękny, natura stworzyła wszystko idealnie, nic nie potrzebuje poprawek ani przetworzenia. Ludzie poszli złą drogą, źle zaczęli i teraz gdy jesteśmy bardzo wysoko rozwinięci, nasze umysły są w pełni świadome, powinniśmy w końcu docenić, to co mamy.
wtorek, 22 października 2013
sobota, 12 października 2013
Szybki i pożywny obiad!
Cześć, na pewno każdy z Was ma taki dzień, kiedy nie wie co zrobić na obiad, nie mamy czasu ani ochoty spędzać w kuchni, połowy słonecznego dnia :) Ja dzisiaj miałam taki dzień, wczoraj co nieco szukałam w internecie na moich ulubionych blogach wegańskich i znalazłam bardzo ciekawy przepis na ziemniaczki z pomidorami, ale, że wczoraj miałam obiad pomidorowy, to zmodyfikowałam go pod swoje potrzeby, a właściwie stworzyłam nowy przepis :)
Potrzebujemy :
- 4 ziemniaki
- 1 duży por
- 1 duza cebula
- seler naciowy (ja dałam sporą ilość)
- natka pietruszki
- 1 marchewka
- sól
- wegeta (szczypta)
- oliwa z oliwek
Ziemniaczki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Kroimy cebule, pora i smażymy na oliwie z oliwek, tylko delikatnie. Siekamy nać pietruszki i selera. Ziemniaki odcedzamy i kroimy w kostkę, dodajemy cebule i pora, odcedzając resztki tłuszczu, wrzucamy pietruszkę i seler, szczyptę wegety (danie nie wymaga mocnego doprawiania) mieszamy. Marchewkę trzemy na tarce i podajemy! Prawda, że proste?
Smacznego!
Potrzebujemy :
- 4 ziemniaki
- 1 duży por
- 1 duza cebula
- seler naciowy (ja dałam sporą ilość)
- natka pietruszki
- 1 marchewka
- sól
- wegeta (szczypta)
- oliwa z oliwek
Ziemniaczki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Kroimy cebule, pora i smażymy na oliwie z oliwek, tylko delikatnie. Siekamy nać pietruszki i selera. Ziemniaki odcedzamy i kroimy w kostkę, dodajemy cebule i pora, odcedzając resztki tłuszczu, wrzucamy pietruszkę i seler, szczyptę wegety (danie nie wymaga mocnego doprawiania) mieszamy. Marchewkę trzemy na tarce i podajemy! Prawda, że proste?
Smacznego!
wtorek, 24 września 2013
Gulasz z soczewicą
Cześć dzisiaj mam dla Was przepis, na gulasz, który w sumie był eksperymentem, ale smakuje tak, że nie mogę się z Wami tym nie podzielić :)
Składniki:
- 2 średnie cebule
- 2 marchewki
- 1 papryka
- 4 pomidory
- 1/4 szkl. soczewicy surowej
- szczypta słodkiej papryki
- troche ostrej papryki (według uznania)
- sól
- pieprz
- wegeta
- sos sojowy(opcjonalnie)
- ziele angielskie
- liść laurowy
- łyżka domowego przecieru pomidorowego
- zioła prowansalskie
- oregano,bo lubie go dużo :)
- oliwa z oliwek
Wykonanie:
Gotujemy soczewice około 20 minut w osolonej wodzie między czasie, warzywa obieramy, lub myjemy jeśli są z pewnego źródła :) Kroimy w paski, kostkę, lub co nam przyjdzie do głowy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy cebulę i marchewkę, dusimy wolno pod przykryciem do miękkości marchewki, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy, po czym wrzucamy paprykę i dusimy to około 10- 15 minut, by się to wszystko razem połączyło, następnie wrzucamy pomidorki i dalej dusimy na wolnym ogniu do wytworzenia się gęstego sosu. Gdy soczewica jest już miękka wrzucamy ją do naszych warzyw, dodajemy wszystkie przyprawy i łyżkę przecieru pomidorowego. Przykrywamy i zostawiamy na 5 minut.
Danie gotowe ! Ja podałam z gotowanymi ziemniakami i surówką z marchewki i kapusty pekińskiej, ale dużo lepiej smakowałoby z ryżem, który niestety dziś mi się skończył :(
Życzę Smacznego!
Składniki:
- 2 średnie cebule
- 2 marchewki
- 1 papryka
- 4 pomidory
- 1/4 szkl. soczewicy surowej
- szczypta słodkiej papryki
- troche ostrej papryki (według uznania)
- sól
- pieprz
- wegeta
- sos sojowy(opcjonalnie)
- ziele angielskie
- liść laurowy
- łyżka domowego przecieru pomidorowego
- zioła prowansalskie
- oregano,bo lubie go dużo :)
- oliwa z oliwek
Wykonanie:
Gotujemy soczewice około 20 minut w osolonej wodzie między czasie, warzywa obieramy, lub myjemy jeśli są z pewnego źródła :) Kroimy w paski, kostkę, lub co nam przyjdzie do głowy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy cebulę i marchewkę, dusimy wolno pod przykryciem do miękkości marchewki, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy, po czym wrzucamy paprykę i dusimy to około 10- 15 minut, by się to wszystko razem połączyło, następnie wrzucamy pomidorki i dalej dusimy na wolnym ogniu do wytworzenia się gęstego sosu. Gdy soczewica jest już miękka wrzucamy ją do naszych warzyw, dodajemy wszystkie przyprawy i łyżkę przecieru pomidorowego. Przykrywamy i zostawiamy na 5 minut.
Danie gotowe ! Ja podałam z gotowanymi ziemniakami i surówką z marchewki i kapusty pekińskiej, ale dużo lepiej smakowałoby z ryżem, który niestety dziś mi się skończył :(
Życzę Smacznego!
czwartek, 5 września 2013
Kosmetyki
Cześć!
Dzisiaj chciałam trochę poopowiadać o swojej historii z kosmetykami. Interesuje się makijażem już od dawna, zawsze starałam się zwracać uwagę na etykiety czy jest jakaś informacja na temat czy dany kosmetyk jest testowany na zwierzętach itd... Powiem Wam szczerzę, że bardzo często takiej informacji po prostu nie było, a kiedy pytałam ekspedientki, to nie wiedziały lub powiedziały, że nie są testowane, a później doczytałam w internecie inne informacje. Więc postanowiłam robić zakupy bardziej rozważnie i nie pod wpływem chwili w Rossmanie czy innej drogerii. Dużo czytałam o różnych firmach, które są, że tak powiem 'czyste' jedne były trudniej dostępne, drugie bardziej, szukałam czegoś dla siebie w rozsądnej cenie. Miałam parę produktów pielęgnacyjnych z Pat&Rub bardzo polecam te kosmetyki, mają 100% zapewnienie i są naturalne, jednak ich ceny są dosyć wysokie, co nie znaczy, że do końca zrezygnowałam z tych kosmetyków:). Później zachęcona opinią koleżanek do firmy Oriflame, postanowiłam zainwestować, spróbować, po jakimś czasie okazało się, że nie jest to firma zupełnie czysta, nie dostałam również zapewnienia, postanowiłam się nie zagłębiać w ten temat, ponieważ te kosmetyki i tak nie podobały mi się, po prostu się nie polubiliśmy... Od jakiegoś czasu, jestem konsultantką Avon, mam zapewnienie, pytałam u samego źródła, robiłam, że tak powiem małe 'dochodzenie' w tej sprawie i jestem naprawdę dumna z efektów. Nie są testowane, ani nie zawierają żadnych dodatków zwierzęcego pochodzenia. Kosmetyki są naprawdę dobrej jakości, wiadomo nie wszystkie przypadły mi do gustu, ale zdecydowana większość. Postaram się w tym dziale recenzować poszczególne kosmetyki, które udało mi się przetestować na własnej skórze, nie tej zwierzęcej. Pozdrawiam!
Dzisiaj chciałam trochę poopowiadać o swojej historii z kosmetykami. Interesuje się makijażem już od dawna, zawsze starałam się zwracać uwagę na etykiety czy jest jakaś informacja na temat czy dany kosmetyk jest testowany na zwierzętach itd... Powiem Wam szczerzę, że bardzo często takiej informacji po prostu nie było, a kiedy pytałam ekspedientki, to nie wiedziały lub powiedziały, że nie są testowane, a później doczytałam w internecie inne informacje. Więc postanowiłam robić zakupy bardziej rozważnie i nie pod wpływem chwili w Rossmanie czy innej drogerii. Dużo czytałam o różnych firmach, które są, że tak powiem 'czyste' jedne były trudniej dostępne, drugie bardziej, szukałam czegoś dla siebie w rozsądnej cenie. Miałam parę produktów pielęgnacyjnych z Pat&Rub bardzo polecam te kosmetyki, mają 100% zapewnienie i są naturalne, jednak ich ceny są dosyć wysokie, co nie znaczy, że do końca zrezygnowałam z tych kosmetyków:). Później zachęcona opinią koleżanek do firmy Oriflame, postanowiłam zainwestować, spróbować, po jakimś czasie okazało się, że nie jest to firma zupełnie czysta, nie dostałam również zapewnienia, postanowiłam się nie zagłębiać w ten temat, ponieważ te kosmetyki i tak nie podobały mi się, po prostu się nie polubiliśmy... Od jakiegoś czasu, jestem konsultantką Avon, mam zapewnienie, pytałam u samego źródła, robiłam, że tak powiem małe 'dochodzenie' w tej sprawie i jestem naprawdę dumna z efektów. Nie są testowane, ani nie zawierają żadnych dodatków zwierzęcego pochodzenia. Kosmetyki są naprawdę dobrej jakości, wiadomo nie wszystkie przypadły mi do gustu, ale zdecydowana większość. Postaram się w tym dziale recenzować poszczególne kosmetyki, które udało mi się przetestować na własnej skórze, nie tej zwierzęcej. Pozdrawiam!
czwartek, 29 sierpnia 2013
Pyszny sok warzywno-owocowy
Próbowałam, szukałam i znajdywałam, ale to nigdy nie było to! Przedstawię Wam dzisiaj dwie wersje mojego ulubionego soku warzywno-owocowego.
I.
- 2 buraki takie średniej wielkości (surowe, to ważne)
- 3 mandarynki
- 3 kiwi
- ćwiartka korzenia selera (ja mialam sporego)
- garść naci selera
- garść zielonej pietruszki
- 2 jabłka
- 1 gruszka
- 1 cytryna
II.
- 3 duże marchewki
- 1 korzeń pietruszki
- seler naciowy
- zielona pietruszka
- 2 buraki średniej wielkości
- 1 cytryna
- arbuz
- 1 jabłko
I zasada jest taka sama, myjemy obieramy ze skórki, ale tylko, to co naprawdę trzeba obrać! Jabłka, gruszki nie obierałam. Wkładamy do sokowirówki i tadam! Pyszny, pożywny, po prostu uwielbiam :) Przy następnym przepisie postaram się dodać jakieś zdjęcia. Pozdrawiam!
I.
- 2 buraki takie średniej wielkości (surowe, to ważne)
- 3 mandarynki
- 3 kiwi
- ćwiartka korzenia selera (ja mialam sporego)
- garść naci selera
- garść zielonej pietruszki
- 2 jabłka
- 1 gruszka
- 1 cytryna
II.
- 3 duże marchewki
- 1 korzeń pietruszki
- seler naciowy
- zielona pietruszka
- 2 buraki średniej wielkości
- 1 cytryna
- arbuz
- 1 jabłko
I zasada jest taka sama, myjemy obieramy ze skórki, ale tylko, to co naprawdę trzeba obrać! Jabłka, gruszki nie obierałam. Wkładamy do sokowirówki i tadam! Pyszny, pożywny, po prostu uwielbiam :) Przy następnym przepisie postaram się dodać jakieś zdjęcia. Pozdrawiam!
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Straty i korzyści część II.
Hello!
Dzisiaj chce trochę popisać o pewnym minusie bycia weganem.
- brak jedzenia na mieście
Każdy czasem tak ma, jak nie bardzo często, że mamy intensywny dzień. Czy to na zakupach, czy musimy coś załatwić ważniejszego, nie raz jesteśmy poza domem cały dzień. Wtedy pojawia się problem i to bardzo poważny problem. U mnie w mieście nie ma wegańskich restauracji, nawet w zwykłej restauracji ciężko dostać coś, cokolwiek wegańskiego. Wegetariańskiego owszem są pizze wegetariańskie, pierogi itd.. Więc właściwie ten minus wynika z tego, że jest bardzo mało wegan, więc ludzie się boją o swój interes. Ja osobiście uważam, że takie restauracje powinny być i to nie tylko sporadycznie w większych miastach, tylko w mniejszych również. Na pewno wzbudzałyby zainteresowanie nawet ludzi, którzy jedzą mięso. Moi znajomi często próbują, interesują się tym co jem, bo to jest coś nowego i ja ich przekonuje, że to dobre. No, ale jesteśmy cały dzień na tym mieście, trzeba coś zjeść, tak? Ja sobie radzę w ten sposób, ze robię sobie sałatkę w domu lub idę do restauracji i proszę o sałatkę bez serów i tego typu rzeczy. Ale to nie zmienia faktu, że nie mogę coś zjeść na szybko, kiedy nie mam czasu, lub wcześniej się nie przygotowałam. Ale to jest jeden z niewielu minusów. To jak kropla w morzu plusów!
Dzisiaj chce trochę popisać o pewnym minusie bycia weganem.
- brak jedzenia na mieście
Każdy czasem tak ma, jak nie bardzo często, że mamy intensywny dzień. Czy to na zakupach, czy musimy coś załatwić ważniejszego, nie raz jesteśmy poza domem cały dzień. Wtedy pojawia się problem i to bardzo poważny problem. U mnie w mieście nie ma wegańskich restauracji, nawet w zwykłej restauracji ciężko dostać coś, cokolwiek wegańskiego. Wegetariańskiego owszem są pizze wegetariańskie, pierogi itd.. Więc właściwie ten minus wynika z tego, że jest bardzo mało wegan, więc ludzie się boją o swój interes. Ja osobiście uważam, że takie restauracje powinny być i to nie tylko sporadycznie w większych miastach, tylko w mniejszych również. Na pewno wzbudzałyby zainteresowanie nawet ludzi, którzy jedzą mięso. Moi znajomi często próbują, interesują się tym co jem, bo to jest coś nowego i ja ich przekonuje, że to dobre. No, ale jesteśmy cały dzień na tym mieście, trzeba coś zjeść, tak? Ja sobie radzę w ten sposób, ze robię sobie sałatkę w domu lub idę do restauracji i proszę o sałatkę bez serów i tego typu rzeczy. Ale to nie zmienia faktu, że nie mogę coś zjeść na szybko, kiedy nie mam czasu, lub wcześniej się nie przygotowałam. Ale to jest jeden z niewielu minusów. To jak kropla w morzu plusów!
niedziela, 11 sierpnia 2013
Straty i korzyści część I
Cześć!
W tym poście chciałam przedstawić Wam plusy i minusy bycia weganem. Pomyślicie, że jako weganka przedstawię tylko plusy, rzeczywiście jest ich przewaga, ale minusy zawsze są. Decydując się na dietę wegańską miałam tylko jeden cel, robiłam to tylko ze względów etycznych, od dziecka poruszał mnie temat cierpiących zwierząt. To się kumulowało, narastało, dojrzewało we mnie aż do dnia kiedy postanowiłam zostać weganką. Zrobiłam to z dnia na dzień. Wstałam i pomyślałam, że to dzisiaj jest ten dzień w, którym przestane jeść mięso. Nie było to dla mnie jakoś specjalnie trudne, dlatego, że mięso nie było czymś co mi szczególnie smakowało. Gorzej było z przetworami zwierzęcego pochodzenia, najbardziej jeśli chodzi o nabiał. Moja mama z racji tego, że zawsze miałam problemy z kośćmi, wychowywała mnie na produktach mlecznych, twierdząc, że to słuszne. Nie mam jej tego za złe, wręcz przeciwnie, dzięki temu wiem, że nabiał nie pomagał mi w żaden sposób. Dzisiaj moje kości o wiele szybciej się zrastają, stawy mnie nie bolą, więc tutaj mamy pierwszy plus
+ZDROWIE
Jak wcześniej wspomniałam, raziło mnie, to, że na talerzu mam martwe zwierzę, w głowie od razu odtwarzał mi się film, jak zostało zabite, kim musiało dla kogoś być. Moja rodzina często uważała, że to jest chore, że mam problemy i powinnam iść do psychologa, bo jedzenie mięsa jest normą. Spotkałam się nawet ze sprzeciwem lekarza, co dla mnie było zupełnym nieporozumieniem. Weganie wcale częściej nie chorują, nie mają częściej niedoborów witamin, a wręcz przeciwnie. Warzywa dostarczają bardzo dużo, dużo witamin. Jedynie co przyjmuje to tylko witaminę B12, którą niestety nie możemy w dzisiejszych czasach spożywać z natury. No, ale zamieniłam ogrom tabletek, na jeden suplement i to jest kolejny dowód na to, że weganizm sprzyja zdrowiu. Pije dużo wody, jem dużo owoców, warzyw, pije dużo ziół i czuję się fantastycznie!
CDN...
W tym poście chciałam przedstawić Wam plusy i minusy bycia weganem. Pomyślicie, że jako weganka przedstawię tylko plusy, rzeczywiście jest ich przewaga, ale minusy zawsze są. Decydując się na dietę wegańską miałam tylko jeden cel, robiłam to tylko ze względów etycznych, od dziecka poruszał mnie temat cierpiących zwierząt. To się kumulowało, narastało, dojrzewało we mnie aż do dnia kiedy postanowiłam zostać weganką. Zrobiłam to z dnia na dzień. Wstałam i pomyślałam, że to dzisiaj jest ten dzień w, którym przestane jeść mięso. Nie było to dla mnie jakoś specjalnie trudne, dlatego, że mięso nie było czymś co mi szczególnie smakowało. Gorzej było z przetworami zwierzęcego pochodzenia, najbardziej jeśli chodzi o nabiał. Moja mama z racji tego, że zawsze miałam problemy z kośćmi, wychowywała mnie na produktach mlecznych, twierdząc, że to słuszne. Nie mam jej tego za złe, wręcz przeciwnie, dzięki temu wiem, że nabiał nie pomagał mi w żaden sposób. Dzisiaj moje kości o wiele szybciej się zrastają, stawy mnie nie bolą, więc tutaj mamy pierwszy plus
+ZDROWIE
Jak wcześniej wspomniałam, raziło mnie, to, że na talerzu mam martwe zwierzę, w głowie od razu odtwarzał mi się film, jak zostało zabite, kim musiało dla kogoś być. Moja rodzina często uważała, że to jest chore, że mam problemy i powinnam iść do psychologa, bo jedzenie mięsa jest normą. Spotkałam się nawet ze sprzeciwem lekarza, co dla mnie było zupełnym nieporozumieniem. Weganie wcale częściej nie chorują, nie mają częściej niedoborów witamin, a wręcz przeciwnie. Warzywa dostarczają bardzo dużo, dużo witamin. Jedynie co przyjmuje to tylko witaminę B12, którą niestety nie możemy w dzisiejszych czasach spożywać z natury. No, ale zamieniłam ogrom tabletek, na jeden suplement i to jest kolejny dowód na to, że weganizm sprzyja zdrowiu. Pije dużo wody, jem dużo owoców, warzyw, pije dużo ziół i czuję się fantastycznie!
CDN...
sobota, 10 sierpnia 2013
Trudne myśli, trudny początek...
Witaj wędrowcu!
Weganizm, co to? To nie jedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie! To styl życia, to egzystowanie w zgodzie z otaczającym nas światem, światem, który na każdym kroku upewnia nas w przekonaniu, że jest doskonały. Człowiek zdominował Ziemię, podporządkował istoty, które na niej żyją pod swoje potrzeby. Zabija, truje, modyfikuje, wciąż robimy im krzywdę, nie pomagamy. W imię czego? Zapotrzebowania? By przetrwać? Nie... I to jest najbardziej przykry fakt w tym temacie. Człowiek potrafi zabić dla zwykłych fanaberii kulinarnych. Uczymy nasze dzieci podświadomie agresji, dziecko wegańskie, bardzo by się rozczuliło na wiadomość o tym skąd wzięło się mięso, które leży na talerzu. Przeciętne dziecko rodziny mięsożernej, nawet o to nie spyta, bo wie, bo to jest normalne, bo tak ma być... Nie chce tutaj jakoś wywyższać wegan, tudzież wegańskich dzieci, bo rodząc się dostają takie same prawa. Kiedyś mój bardzo mądry nauczyciel przekazał mi piękne słowa: 'każde dziecko rodzi się z pustą kartką, lecz to od rodziców zależy czy od początku będą poplamione' To zdanie pomimo upływu paru lat nadal są w mojej głowie, idą ze mną przez życie. Mój blog ma zadanie, przedstawić mój punkt widzenia, nie chce nikomu nic narzucać, chce przekonywać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
