Hej :)
Nie wiem czy zauważyliście, ale ludzie przechodzą do porządku dziennego z cierpieniem zwierząt, jak i z cierpieniem ludzi, tylko może w mniejszym stopniu. Ja przez około dwa tygodnie, chcąc czy nie chcąc, codziennie spotykałam się z tak owym i strasznie mnie to poruszyło. Wiadomo, nie możemy popadać w skrajności, ja przyznaję się, że niekiedy przesadzam, ale nie o tym dzisiaj. Istnieją takie grupy ludzi, którzy walczą o prawa zwierząt, ale stosunkowo jest ich niewiele w porównaniu do ilości rzeźni, cyrków, aquaparków, czy innych dla mnie niepotrzebnych instytucji.
Odkąd jestem weganką patrzę całkiem inaczej na otaczającą mnie rzeczywistość, przyznam się, że wcześniej bardzo często miałam stany depresyjne w których nic zupełnie nie miało sensu, koloru, ładu ani składu. Potrafiłam przesiedzieć cały dzień przed komputerem, tak naprawdę nie robiąc nic, ani za pomocą internetu wirtualnie, ani w rzeczywistości. Tak wyglądał mój wolny czas, byłam zmęczona, ospała, nie miałam ochoty na nic. Miałam same złe myśli, tak potrafiłam długi, długi czas... Obwiniałam siebie i innych ludzi za całe zło świata, zamiast wstać i zrobić coś, by było inaczej. Dla mnie jest, to stracony czas, stracony rozdział w moim życiu i bardzo go żałuję. Teraz moje myśli przybrały całkiem inny tor przejazdu, to jest niesamowite, a zarazem bardzo piękne. Nie ma nic na świecie piękniejszego niż sam on... Jest piękny, natura stworzyła wszystko idealnie, nic nie potrzebuje poprawek ani przetworzenia. Ludzie poszli złą drogą, źle zaczęli i teraz gdy jesteśmy bardzo wysoko rozwinięci, nasze umysły są w pełni świadome, powinniśmy w końcu docenić, to co mamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz