Bo wszystko zaczyna się w naszych sercach...
Mój vegański pamiętnik...
środa, 7 stycznia 2015
Wegańskie święta cdn i pewne problemy ze zdrowiem...
Tak jak obiecałam, tak nie zrobiłam... Święta, to po prostu masakra, od dobrych wydarzeń, czasu z rodziną, życzeń, ubierania choinki, po te najgorsze jak terror mięsożerców podczas spotkań, morderstwa ryb itd. Zapomniałam, kompletnie zapomniałam porobić zdjęcia, połowę dań nie zrobiłam ze względu na złe samopoczucie BARDZO złe samopoczucie. I tutaj przechodzimy do kolejnego punktu tego posta, mianowicie problemy ze zdrowiem. Parę dni czułam się źle, nic mi się nie chciało, bolała mnie głowa, czułam, że z brzuchem coś nie tak. Postanowiłam sobie zrobić badania. B12 w normie, potas masakrycznie niski i żelazo 12... I teraz hmm... Co ja mam z tym zrobić? Poszłam do lekarza, bo moje złe samopoczucie przekroczyło moje granice wytrzymałości, na co dzień jestem aktywna, nie jem fast foodów wegańskich staram się trzymać pomiędzy raw till 4, a starch solution. Jem DUŻO bananów i co ? Pani doktor do ktorej poszlam, oczywiście wszystko zwaliła na weganizm i przepisała mi potas i żelazo. Żelazo 12 to chyba nie tak źle prawda? Poza tym przed przepisaniem suplementów powinna zbadać coś jeszcze moim zdaniem... B12 biore firmy naturell nie mam pewności, czy te tabletki mi nie szkodzą, czy są dobrej jakości. Sama nie wiem co robić, dzisiaj czuję się jeszcze gorzej...
niedziela, 21 grudnia 2014
Wegańskie święta :)
Cześć !
Nadchodzą święta i wszystkich dotknęła zapewne świąteczna gorączka, mnie też :) Z takiej racji, że wigilie robię z moją mamą i ogólnie będzie na niej wiele, wiele osób, również takich, które jedzą mięso, to mama zgodziła się zrobić wigilię pół na pół. Mam okazję się wykazać! Mam nadzieje, że uda mi się tutaj wszystko powrzucać i poopowiadać czy smakowało czy nie, czy mi w ogóle wyszło! Oczywiście korzystam z przepisów z internetu, najwięcej z puszka.pl, która mnie jeszcze nie zawiodła. Zrobiłam już wstępne zakupy w sklepie wegańskim, miałam ochotę zrobić domowy majonez, ale raz mi nie wyszło, a teraz już zupełnie nie mam czasu na takie rzeczy, więc będą gotowe majonezy do sałatek, to wielki grzech, ale myślę, że raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Robię kruche ciasteczka w gorzkiej czekoladzie, dwie sałatki z tofu i pastę 'rybną' z tofu wędzonego, dwa pasztety, pierogi, uszka z barszczem czerwonym, barszcz biały i wszystkie tradycyjne potrawy, które się jada u mnie w domu, mama robi rybę, ja też tylko ze selera :)
Wszystkim Wesołych i spokojnych Świąt !
Nadchodzą święta i wszystkich dotknęła zapewne świąteczna gorączka, mnie też :) Z takiej racji, że wigilie robię z moją mamą i ogólnie będzie na niej wiele, wiele osób, również takich, które jedzą mięso, to mama zgodziła się zrobić wigilię pół na pół. Mam okazję się wykazać! Mam nadzieje, że uda mi się tutaj wszystko powrzucać i poopowiadać czy smakowało czy nie, czy mi w ogóle wyszło! Oczywiście korzystam z przepisów z internetu, najwięcej z puszka.pl, która mnie jeszcze nie zawiodła. Zrobiłam już wstępne zakupy w sklepie wegańskim, miałam ochotę zrobić domowy majonez, ale raz mi nie wyszło, a teraz już zupełnie nie mam czasu na takie rzeczy, więc będą gotowe majonezy do sałatek, to wielki grzech, ale myślę, że raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Robię kruche ciasteczka w gorzkiej czekoladzie, dwie sałatki z tofu i pastę 'rybną' z tofu wędzonego, dwa pasztety, pierogi, uszka z barszczem czerwonym, barszcz biały i wszystkie tradycyjne potrawy, które się jada u mnie w domu, mama robi rybę, ja też tylko ze selera :)
Wszystkim Wesołych i spokojnych Świąt !
niedziela, 2 listopada 2014
Świadomy sen, świadome jedzenie- świadome życie...
Dzisiaj trochę gadaniny i przemyśleń.
Ostatnio mnie naszło, na zgłębienie swojej wiedzy w dziedzinie OOBE- wychodzenie z ciała. Po drodze natknęłam się, na bardzo ważną sprawę. Świadomość, czym ona właściwie jest? W moim mniemaniu jest ona kontrolą, nad samym sobą. Jesteśmy świadomi, w pełni poczytalni, na każdym podłożu.
Jeśli chodzi o pożywienie. Czy jemy w zgodzie z własną naturą? Czy jemy w odpowiednich ilościach? Zastanowiłam się głębiej nad tym czego moje ciało potrzebuje, o co woła. Nie słuchamy naszego ciała, słuchamy REKLAM. Telewizja nas odmóżdża, zabiera nam, to co najważniejsze. Zabija w nas świadomość. Ktoś nam zapalił lampkę i za nią podążamy jak ludzie ślepi, a wystarczy się rozglądnąć.
Do czego ja będę dążyć w tej swojej świadomości. Przede wszystkim, zbadam siebie, od nowa. Poznam swoje ciało, fizyczne jak i astralne. Muszę przystopować, bo mimo zdrowego odżywiania, uspokojonego sumienia, pobieżnie, ja nie czuję się w pełni spełniona. Nie odczuwam bodźców tak mocno, jak powinnam odczuwać. Na początku zacznę od jedzenia. Koniec z jedzeniem w biegu, pośpiechu. Ustaliłam w domu żelazną zasadę o niewtrącanie się do mojego talerza. Ja swoim podejściem nikomu krzywdy nie robię i oczekuję tego samego. Akceptacji...
Jeśli chodzi o jedzenie, to jedząc w pośpiechu, jakby pozbawiam się poczucia tego właściwego momentu nasycenia. Kończąc porcję, czuję solidne najedzenie, może nie przejedzenie, ale jestem syta. A co jeśli mój organizm czuje się przeciążony? Tak samo jeśli chodzi o wodę, pijemy kiedy czujemy pragnienie. Moja znajoma kiedyś stwierdziła ciekawą rzecz, mianowicie... Jeśli chce jej się pić, to nie ma ochoty na wodę, tylko na słodki 'sklepowy' sok... Spytałam o jej dietę i okazało, że jest na diecie, która wyklucza owoce z menu kompletnie. Przestała jeść słodycze i węglowodany. Coś tutaj nie tak... Gdzie podstawa, czyli cukier? Nic dziwnego, że jej organizm domagał się cukru. Ona sobie wmawiała, że już nie potrzebuje słodyczy i była z tym szczęśliwa. A mi próbowała udowodnić, że nie zawsze powinniśmy słuchać organizmu. Zachcianki biorą się z niedoborów. Ja rano po przebudzeniu nie mam ochoty na kawę, bo wstaje wypoczęta, nie mam też ochoty na ryż, makaron, chleb czy cokolwiek gotowanego, zapychającego. Mam potrzebę picia wody. Zaraz po tym idzie ochota na banany, słodkie, dojrzałe, cudowne BANANY:) I jestem z tym szczęśliwa. Bez używek, które niektórym zapewniają spełnienie.
Będę Wam zdawać relacje, jak mi idzie z moją świadomością
Pozdrawiam !
Ostatnio mnie naszło, na zgłębienie swojej wiedzy w dziedzinie OOBE- wychodzenie z ciała. Po drodze natknęłam się, na bardzo ważną sprawę. Świadomość, czym ona właściwie jest? W moim mniemaniu jest ona kontrolą, nad samym sobą. Jesteśmy świadomi, w pełni poczytalni, na każdym podłożu.
Jeśli chodzi o pożywienie. Czy jemy w zgodzie z własną naturą? Czy jemy w odpowiednich ilościach? Zastanowiłam się głębiej nad tym czego moje ciało potrzebuje, o co woła. Nie słuchamy naszego ciała, słuchamy REKLAM. Telewizja nas odmóżdża, zabiera nam, to co najważniejsze. Zabija w nas świadomość. Ktoś nam zapalił lampkę i za nią podążamy jak ludzie ślepi, a wystarczy się rozglądnąć.
Do czego ja będę dążyć w tej swojej świadomości. Przede wszystkim, zbadam siebie, od nowa. Poznam swoje ciało, fizyczne jak i astralne. Muszę przystopować, bo mimo zdrowego odżywiania, uspokojonego sumienia, pobieżnie, ja nie czuję się w pełni spełniona. Nie odczuwam bodźców tak mocno, jak powinnam odczuwać. Na początku zacznę od jedzenia. Koniec z jedzeniem w biegu, pośpiechu. Ustaliłam w domu żelazną zasadę o niewtrącanie się do mojego talerza. Ja swoim podejściem nikomu krzywdy nie robię i oczekuję tego samego. Akceptacji...
Jeśli chodzi o jedzenie, to jedząc w pośpiechu, jakby pozbawiam się poczucia tego właściwego momentu nasycenia. Kończąc porcję, czuję solidne najedzenie, może nie przejedzenie, ale jestem syta. A co jeśli mój organizm czuje się przeciążony? Tak samo jeśli chodzi o wodę, pijemy kiedy czujemy pragnienie. Moja znajoma kiedyś stwierdziła ciekawą rzecz, mianowicie... Jeśli chce jej się pić, to nie ma ochoty na wodę, tylko na słodki 'sklepowy' sok... Spytałam o jej dietę i okazało, że jest na diecie, która wyklucza owoce z menu kompletnie. Przestała jeść słodycze i węglowodany. Coś tutaj nie tak... Gdzie podstawa, czyli cukier? Nic dziwnego, że jej organizm domagał się cukru. Ona sobie wmawiała, że już nie potrzebuje słodyczy i była z tym szczęśliwa. A mi próbowała udowodnić, że nie zawsze powinniśmy słuchać organizmu. Zachcianki biorą się z niedoborów. Ja rano po przebudzeniu nie mam ochoty na kawę, bo wstaje wypoczęta, nie mam też ochoty na ryż, makaron, chleb czy cokolwiek gotowanego, zapychającego. Mam potrzebę picia wody. Zaraz po tym idzie ochota na banany, słodkie, dojrzałe, cudowne BANANY:) I jestem z tym szczęśliwa. Bez używek, które niektórym zapewniają spełnienie.
Będę Wam zdawać relacje, jak mi idzie z moją świadomością
Pozdrawiam !
środa, 22 października 2014
Spaghetti z puplecikami z kaszy jaglanej
Składniki:
- szkl. kaszy jaglanej surowej,
- makaron razowy spaghetti,
- 1 duża cebula,
- jedna czerwona papryka,
- 3 duże pomidory,
- przecier pomidorowy,
- koperek,
- tymianek,
- oregano,
- bazylia,
- chilli,
- sól (opcjonalnie)
- olej (opcjonalnie)
- sos sojowy
- czarny pieprz
- 3 łyżeczki siemienia lnianego
- bułka tarta
Wykonanie:
Kasze gotujemy w wodzie, aż zmięknie i wchłonie wode, nie może być rzadka, tylko gęsta i kleista, odstawiamy do wystudzenia. Cebulę, paprykę i pomidory kroimy w drobną kostkę, cebule smażymy na oleju, lub dusimy w małej ilości wody, jak zmięknie dodajemy resztę warzyw i wszystkie przyprawy, dusimy. W między czasie gotujemy makaron. Gdy kasza nam już ostygła, możemy robić pulpety. Dodajemy do niej suszony koperek i siemie lniane, można zblendować, ale ja wole mniej gładką konsystencje, formujemy kulki i otaczamy w bułce tartej. Po czym smażymy na gorącym tłuszczu, ja użyłam kokosowego.
Po 10 minutach warzywa będą już gotowe, wtedy zalewamy je przecierem pomidorowym rozrobionym z wodą, lub gotowy sok pomidorowy. Do sosu wrzucamy pulpety i dusimy przez około minut. Polewamy makaron i gotowe ! Smacznego :)
wtorek, 14 października 2014
Ryż z warzywami
Dzisiaj czas na przepis:) Bardzo prosty, pyszny i również pięknie wygląda.
Składniki:
- szklanka ryżu,
- cebula,
- warzywa dowolne (ja wybrałam mieszankę mrożoną)
- pieprz
- kurkuma
- czosnek
- opcjonalnie bulion warzywny (mi został z poprzedniego dnia).
Wykonanie:
Cebulkę kroimy w drobną kostkę i 'smażymy' w małej ilości wody. Kiedy już będzie wyraźnie miękka, wrzucamy ryż i gotujemy. Warzywa gotujemy w wodzie z pieprzem i kurkumą do miękkości. Do ryżu wlewamy bulion, mój był bezsolny, domowy, ale równie dobrze można dodać kostkę jakąś warzywną, jeśli ktoś lubi. I tak dolewam wody aż ryż będzie już dobry. Dodajemy sproszkowany czosnek, kurkumę (ja dodałam sporą ilość), pieprz i podajemy z ugotowanymi warzywami.
Smacznego ! :)
Składniki:
- szklanka ryżu,
- cebula,
- warzywa dowolne (ja wybrałam mieszankę mrożoną)
- pieprz
- kurkuma
- czosnek
- opcjonalnie bulion warzywny (mi został z poprzedniego dnia).
Wykonanie:
Cebulkę kroimy w drobną kostkę i 'smażymy' w małej ilości wody. Kiedy już będzie wyraźnie miękka, wrzucamy ryż i gotujemy. Warzywa gotujemy w wodzie z pieprzem i kurkumą do miękkości. Do ryżu wlewamy bulion, mój był bezsolny, domowy, ale równie dobrze można dodać kostkę jakąś warzywną, jeśli ktoś lubi. I tak dolewam wody aż ryż będzie już dobry. Dodajemy sproszkowany czosnek, kurkumę (ja dodałam sporą ilość), pieprz i podajemy z ugotowanymi warzywami.
Smacznego ! :)
niedziela, 12 października 2014
sobota, 11 października 2014
Foodbook I
Dzisiaj konkretnie o tym co jem w ciągu dnia. Typowy raw till 4 i zdjęcia :)
Śniadanie:
Zjadłam zblendowane 4 banany, jedno mango i łyżka siemienia lnianego, już gotowy shake wygląda tak :
Do obiadu mialam dobrych pare godzin więc między czasie zjadłam 6 bananów i kiść winogrona
Na obiad zrobiłam zupę pomidorową z papryką, kukurydzą i świeżymi pomidorami :
I to wszystko, po dwóch takich porcjach zupy już nie byłam głodna :) Pozdrawiam i do następnego !
Śniadanie:
Zjadłam zblendowane 4 banany, jedno mango i łyżka siemienia lnianego, już gotowy shake wygląda tak :
Do obiadu mialam dobrych pare godzin więc między czasie zjadłam 6 bananów i kiść winogrona
Na obiad zrobiłam zupę pomidorową z papryką, kukurydzą i świeżymi pomidorami :
I to wszystko, po dwóch takich porcjach zupy już nie byłam głodna :) Pozdrawiam i do następnego !
Subskrybuj:
Posty (Atom)